Z czym kojarzy nam się trafna diagnoza, zapewne uczucia mogą być mieszane. Z jednej strony każdy z nas chce być poprawnie zdiagnozowany, bez względu na to czy diagnoza jest optymistyczna czy też nie brzmi obiecująco.
Czy diagnoza może być dla nas zagrożeniem ? Okazuje się że tak,a sytuacja taka może mieć miejsce w co najmniej dwóch przypadkach..
Pierwsza sytuacja może zaistnieć gdy pacjent czuje się źle, choruje, a w związku z tym przechodzi wiele gabinetów lekarskich, bywa też hospitalizowany w celach diagnostycznych. Pomimo wielu działań, oraz upływającego czasu, przyczyny złego samopoczucia wciąż nie są znane. Powoli u pacjenta narasta frustracja, oraz silna potrzeba aby ktoś wreszcie postawił diagnozę, aby w końcu wiedział co mu jest.
Powyższa sytuacja może nieść pewne zagrożenie, otóż pacjent w takim stanie, często przystanie na każdą diagnozę. Nawet jeśli diagnoza nie będzie pozytywna I zawyrokuje, że dane schorzenie nie jest wyleczalne, oraz że dalsze działania będą polegać wyłącznie na hamowaniu schorzenia i na poprawie komfortu życia, to pacjent prawdopodobnie przyjmie to bez dalszej weryfikacji. Gdzie tu może czaić się zagrożenie – otóż w tej sytuacji pacjent prawdopodobnie zrezygnuje już z jakichkolwiek prób poszukiwania czy dociekania tego co może leżeć u podstaw schorzenia, tymczasem rozwiązanie może znajdować się dosłownie “tuż za zakrętem”.

Drugą sytuacją w której postawienie diagnozy może nie służyć pacjentowi, zajdzie wtedy gdy instytucja lecząca postawi diagnozę, która w sposób bezpośredni nie wpływa na rozwiązanie problemu, ale raczej polega na “przyklejeniu etykiety” pacjentowi. W wyniku tego nikt już nie jest zainteresowany dociekaniem, badaniem, szukaniem rozwiązania. Raczej w sytuacji takiej zaleca się systematyczną realizację recept, oraz zażywanie leków które w jakimś stopniu niwelują dyskomfort z tym związany.
Pora w końcu odpowiedzieć na pytanie, czy diagnoza jest zawsze stwierdzeniem tego co się dzieje w organizmie czy też czasami, na przykład próbą nazwania samych objawów. Przykładem może być tutaj „ Fibromialgia” Fibro + Itis – oznacza tyle co ból włókna mięśniowego. Czy w takiej sytuacji pacjent nie wie o tym że posiada tkliwe punkty rozsiane w ciele, że bolą go mięśnie… Czy termin Fibromialgia stwierdza przyczynę danych dolegliwości. Podobnych przykładów można podać wiele.
Ostatnia już, nieco żartobliwa, ale jak częsta sytuacja związana z diagnozą “ na tzw pesel”.
Pacjent przychodząc do lekarza uskarża się na ból, na przykład kolana czy kręgosłupa. Bywa że zamiast pomocy otrzymuje diagnozę, która może brzmieć : “ ile ma Pan lat, 60 tak – to czego się Pan spodziewa w tym wieku, że nie będzie bolało. No niech Pan będzie poważny, w pewnym wieku musi boleć”. Zachęcam każdego, kto ma problemy zdrowotne, aby jeśli zajdzie taka potrzeba – wyszedł z własnej strefy komfortu, szukał rozwiązania, nie poddawał się i nie zniechęcał. W przypadku takich działań, niemal zawsze otwierają się nowe furtki I nowe rozwiązania, które mogą zaowocować powrotem do dobrego stanu zdrowia lub znacznym podniesieniem jakości życia.